Podsumowanie października

Dobry wieczór ♥

Będzie trochę o nauce, o życiu i może też przy tej okazji nie obyć się bez odrobiny refleksyjności. Październik to widocznie miesiąc kontrastów. Z jednej strony piękny, bo w tym roku udało się nam wreszcie doświadczyć złotej polskiej jesieni przez czas dłuższy niż trzy dni pod rząd. Z drugiej strony, kiedy piszę tego posta w jeden z pierwszych dni listopada, wcale nie jest już tak kolorowo. Liście już raczej opadły, chociaż może nie wszystkie, trzeba się przejść poza własny ogródek. Niebo od kilku dni jest szare, z drobnymi przejaśnieniami, może będzie ich więcej (oby było!). Dni coraz krótsze (i szanse na zrobienie ładnego zdjęcia coraz mniejsze), ale może uda się je teraz lepiej wykorzystywać.

 

podsumowanie-pazdziernika01

 

Kolejne, może mniej meteorologiczne kontrasty, dotyczą głównie spraw uczelnianych. Jeszcze nigdy nie czułam takiego ogromu inspiracji i motywacji do działania. Tak naprawdę, prawie każde zajęcia na psychologii przeżywam całym sercem, bo widzę, że to coś dla mnie, w czym dobrze się odnajduję i czego z własnej woli nie mogłabym zamienić na nic innego. Na dietetyce równie dobrze, nareszcie zaczynamy robić coś naprawdę związanego z naszym kierunkiem. Zbieramy wywiady od pacjentów, układamy pierwsze diety, a w sumie już niedługo czekają nas zajęcia z bezglutenowego gotowania! Muszę się strasznie powstrzymywać, żeby nie brać na siebie za dużo, ale problemy ze stawianiem sobie granic to moje ulubione problemy, więc… czas pokaże. Na razie jestem zdecydowana na trzy koła (jedno na psychologii i dwa na dietetyce) które podobają mi się na tyle, że chciałabym trochę w nich podziałać. A, miało być o kontrastach. Więc, zupełnie kontrastowo do całego tego ogromu inspiracji i motywujących wydarzeń, powoli zaczynam odczuwać braki snu i pierwsze objawy wywołane przedłużającym się stresem. Jak wymyślę, jak to zrobić, żeby zarówno spać po osiem godzin i być w miarę przygotowaną do zajęć- dam znać, stay tuned.

Ze smutkiem i poczuciem niesprawiedliwości kojarzył mi się do tej pory raczej listopad. I ta część posta będzie chyba krótsza, ale podsumowanie października nie byłoby kompletne, gdyby nie wspomnieć o niektórych wydarzeniach. Choćby i w jednym zdaniu. A kiedy przyjdzie czas, a z czasem jakieś doświadczenie i wiedza, może opowiem Wam, jak to jest, że w jednym tygodniu mogą odejść stąd, od nas, aż trzy osoby.

I jakoś w ten klimat wpisuje się także pierwsza w tym roku wizyta na oddziale geriatrycznym z okazji zajęć poświęconych żywieniu osób starszych. Lubię zajęcia, które odbywają się na oddziałach, bo nawet najciekawsze wykłady nie pozwalają mi zapamiętać tyle, ile dowiaduję się działając w praktyce. Oddział geriatryczny to trudne miejsce. Dla wielu osób kojarzyć się będzie wyłącznie z odchodzeniem i nieprzyjemnym, unoszącym się niemal w każdej sali zapachem. Patrzę na to trochę inaczej, nie umiem jeszcze (i nie sądzę, żebym chciała umieć) podchodzić do pacjentów obojętnie, profesjonalnie, ale i bezuczuciowo. Chciałabym znać historię każdego z nich. Dlatego w pamięci pozostało mi znacznie więcej, niż ocena otępień za pomocą MMSE.

Pani, która widząc nas, nie mogła się najwyraźniej zdecydować, czy powinna założyć czy ściągnąć z głowy swoją wełnianą czapeczkę.

Pani, która podczas rozmowy z lekarzem próbowała jeść jogurt palcem. Głupie uczucie bezradności, że powinnam pójść po łyżkę, zamiast słuchać, jak proszą ją o odliczanie po siedem od stu.

Pani, która za naszymi plecami co jakiś czas wtrącała zupełnie niezrozumiałe słowa.

Wychudzone nogi starszych Pań, które coraz częściej zapominają, że są głodne.

 

Jakby to teraz zrobić, żeby nikogo nie pozostawić z tak pochmurną wizją świata?

Może dwa słowa o planach na listopad?

Zapowiadają się przede wszystkim dwa fajne wydarzenia: sobotnie Trends in Dietetics oraz, bliżej końca miesiąca, kurs z psychodietetyki organizowany przez Premium Sport Academy. A w ramach koła psychodietetyki spotkanie „Oswoić zaburzenia odżywiania”. Nie mogę się doczekać, bo tematyka, która zarówno w kontekście dietetyki jak i psychologii interesuje mnie zdecydowanie najbardziej.

Marzy mi się, żeby przy okazji wizyty w Łodzi wpaść do Chudego Ciacha! Jeśli ktoś był, koniecznie dajcie znać, czego warto spróbować.

Z tych mniej fajnych wydarzeń- 4 kolokwia: biochemia, fizjologia i dwa z psychologii rozwoju. Zobaczymy jak to będzie, ale na razie jestem dobrej myśli.

Jak już to wszystko napiszę to sięgnę po książki- takie zwykłe, do czytania, w których nie trzeba zakreślać najważniejszych definicji. Wszelkie propozycje tytułów mile widziane. Czekają też wszystkie rozpoczęte netflixowe seriale, na które w październiku nie udało mi się znaleźć czasu, między innymi Stranger Things.

 

podsumowanie-pazdziernika02

 

Mam nadzieję, że Wasze październikowe wspomnienia też mają się całkiem dobrze i wbrew paskudnej aurze życzę Wam jednak równie dobrych, lub nawet lepszych listopadowych chwil. Dajcie znać co u Was w komentarzach, do usłyszenia!

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar

Ta strona używa plików cookies więcej informacji

Pliki "Cookies" na tej stronie są włączone. Korzystając z tej strony lub klikając przycisk "Akceptuj" zgadzasz się na zapisywanie ciasteczek na twoim urządzeniu przez tę witrynę.

Zamknij